Już sam pomysł "ostrzyżenia" - jak mówią niektórzy - klientów banków w ten sposób (a są nimi w znacznej mierze Rosjanie) pokazuje, że niestety przychodzi chyba zawsze kres ziemskiego raju (podatkowego) i że tak naprawdę nie ma 100-proc. bezpiecznego miejsca dla pieniędzy (są po prostu różne rodzaje ryzyka i różne prawdopodobieństwa jego zrealizowania się).
My jednak zadaliśmy sobie pytanie: czy Cypr może być okazją inwestycyjną w długim terminie, o ile oczywiście nie zbankrutuje, a w raz z nim nie posypie się cały system bankowy, a więc i nie zakończy żywota mnóstwo firm?
Jest to - jak pokazuje historia - wielce prawdopodobne. Przypomnijmy bowiem, że np. Łotwa, która otarła się w 2009 r. o bankructwo, a jej PKB spadł wówczas o niemal 18 proc., jest dziś najszybciej rosnącą gospodarką UE, a wchodzenie w akcje łotewskich firm w szczytowym momencie kryzysu do dziś mogło przynieść bardzo pozytywne stopy zwrotu. OMX Riga Index od końca marca 2009 r. do dziś wzrósł o około 98 proc.
Inny mały kraj, który najtrudniejsze ma już za sobą, Irlandia, również zagwarantował odważnym inwestorom pokaźne zyski. Od czasu gdy gazety pełne były tytułów "Irlandia na skraju bankructwa" Irish Overall Stock Exchange Index wzrósł o 46 proc.
Czy podobnie będzie z akcjami cypryjskich spółek? Przyszłość pokaże. Na razie zakupów robić nie można: co najmniej do czwartku cypryjska giełda jest zamknięta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz